niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 17




          Key nie musiał długo czekać na ruch Jonghyun'a. Kim nie sprzeciwiał się posunięciom Kibum'a, nawet wręcz przeciwnie. jJong szybkimi ruchami pozbawił chłopaka t-shirt'u. Ich namiętność z każdą chwilą wzrastała. Key błądził rękoma po umięśnionym ciele swojego kochanka. Powoli zaczął dobierać się do jego spodni. Kim  w ogóle się temu nie sprzeciwił. Niestety w tym samym momencie usłyszeli jak drzwi do domu się otwierają. Pani Kim. Wróciła wcześniej do domu. Chłopacy jak tylko to usłyszeli  zaczęli się szybko ubierać. "Co jeżeli nas tak zobaczy?" - pomyśleli. Owszem mama Jonghyun'a wiedziała, że jej syn spotyka się z Kibum'em, ale nigdy nie chcieliby, by zobaczyła ich w takiej sytuacji. 
-Jong jesteś w domu?- zawołała jego mama. 
        Słychać było jak wchodzi schodami na górę. Para usiadła od razu przy biurku i jak gdyby nigdy nic zaczęli odrabiać zadania domowe.
-Nie wiedziałam, że masz gościa.
-Dzień dobry. - przywitał się lekko zmieszany chłopak.
-Cześć mamo. Odrabiamy lekcje. Zaraz do Ciebie zejdziemy. 
-Dobrze. Idę w takim razie przygotować coś do jedzenia.
-Dziękujemy.
        Gdy tylko mama jJong'a wyszła z pokoju, dwójka lekko westchnęła. Kim długo nie przejmował się tym, że jego mama jest w domu i od razu pociągnął Key za sobą na łóżko. Niestety jak na razie musiały im wystarczyć pocałunki. Bali się żeby mama nic nie usłyszała. Para musiała się sobą nacieszyć. Ostatnie wydarzenia dały im do tego powody. Sytuacja w domu Kibuma, oraz reakcja chłopaków na wiadomość, że są razem. Nie mieli wiele czasu, więc wykorzystali ten czas jak najlepiej. 
***
        Minho i Taemin udali się na krótki spacer po parku. W szkole jest niewiele okazji by można ze sobą porozmawiać, więc postanowili gdzieś pójść.
 -Myślisz, że Key i Jonghyun długo już są ze sobą?- zapytał Lee. 
-Szczerze. Myślę, że tak. Mam przeczucie, że poprostu bali się nam powiedzieć. Wiesz jak mógł zareagować Onew gdyby się o tym dowiedział zaraz po tym jak zaczęliśmy się przyjaźnić. 
-No tak, ale jednak nie musieli nas tak długo oszukiwać. Nie mam im tego za złe, ale moglibyśmy się dłużej nacieszyć ich szczęściem. 
-Masz rację. Ważne że nic złego między nimi się nie dzieje. Oby wszystko było dobrze. Myślę, że oni naprawdę powinni być ze sobą. Nie raz w szkole było widać, że coś między nimi jest, ale nie sądziłem, że aż tak. Życzę im jak najlepiej. 
-Teraz jak tak myślę to oni muszą się naprawdę kochać. Przecież Key na początku był taki okropny w stosunku do naszego jJong'a. 
-Tak. Ale jak to się mówi miłość wszystko wybacza. - po tych słowach Minho przytulił się mocno do swojego chłopaka. - To gdzie idziemy?
- A może zostańmy tutaj?
-Jak chcesz. 
          Siedzieli na ławce dłużej niż dwie godziny. Rozmawiali na wszystkie możliwe tematy. Zresztą wreszcie mieli chwilę tylko i wyłącznie dla siebie. Choi był świadomy, że  zaraz może otrzymać telefon od taty, by wracał do domu, ale jak na razie wogóle się tym nie przejmował. 

     ***
          Key i Kim poszli do kuchni tak jak obiecali. Gdy weszli do pomieszczenia zobaczyli jak na podłodze leży mama Kim'a. W ogromnym szoku na początku nie wiedzieli co robić.
-Mamo!!!- krzyczał płacząc Kim. - Otwórz oczy!!!
-Dzień dobry.!! Tutaj Kim Kibum chciałem zgłosić zasłabnięcie starszej kobiety. Słabo oddycha. Ulica Sejong-daero 22-gil 26. Przyjedźcie szybko! - zadzwonił na pogotowie chłopak JJong'a.
        Chłopcy byli przestraszeni. Oboje płakali. Nie wiedzieli co robić. Kim próbował jakoś ocucić swoją mamę, ale co by nie robił nie udawało mu się. Nie zwracał w tym momencie uwagi na swojego chłopaka. Nie umiał na niego teraz spojrzeć. Na pierwszym miejscy była jego ukochana mama. Mama, która leżała nieprzytomna na podłodze. 
         Tego już było za wiele. Wydarzenia z Key, a teraz jego mama. Jonghyunpoprostu nie wytrzymał. Opadł na zimną posadzkę i rzewnie płakał.
- Co jeszcze musi się stać? Wszystko jest przeciw mnie. 
-Nie mów tak to nie prawda. Wszystko będzie dobrze zobaczysz. 
-Jakbym się tak nie zajmował sobą to teraz by było wszystko dobrze. Nic by się nie stało, ale ja oczywiście musiałem robić tak, żebym to ja był szczęśliwy. 
-To nie twoja wina.!!! Nie mów tak. To mogło się przydarzyć każdemu. To nie twoja wina, rozumiesz? - pocieszał swojego chłopaka Kibum. Mocno go przytulił i razem siedzieli i czekali na pogotowie. 
       Nagle usłyszeli sygnał karetki. Pobiegli szybko by otworzyć drzwi i pokazać funkcjonariuszom pogotowia gdzie leży jego mama. Emocje tylko się podniosły. Lekarze zabrali na noszę panią Kim i zawieźli do szpitala. Kim pojechał razem z nimi. Niestety ze względu na to, że Key nie był rodziną do jJong'a to musiał jechać autobusem, ponieważ funkcjonariusze nie chcieli go zabrać. Wsiadł do pierwszego autobusy, który kierował się w stronę szpitala. 
      Gdy tylko się tam znalazł pobiegł do pokoju, w którym  leżała mama Kim'a. Zobaczył chłopaka siedzącego na łóżkiem i płaczącego. Nie mógł tego wytrzymać i sam się rozpłakał. Łzy chłopaka były dla nie go czymś strasznym. Czuł jakby ktoś mu wbijał szpilki prosto w serce gdy tylko Jonghyun uronił chociaż jedną łzę. Był dla niego wszystkim i wszystko odczuwał sto razy mocniej. Nie chciał by Kim zobaczył jak płaczę, więc zanim wszedł na salę, wytarł oczy  i wysiąkał nos. 
-Key!!!
-Jonghyun. - Chłopak rzucił się mu na szyje. - Co z nią.?
- Nie wiadomo jak na razie zrobili badania i czekają na wyniki.
- A są chociaż jakieś przypuszczenia.
-Jak na razie nie . Mówią że to nic poważnego, ale ja mam jakieś dziwne przeczucia.
- Nie mów tak. Już mówiłem, że wszystko będzie dobrze. Zostanę z Tobą więc nie będziesz musiał siedzieć sam. Razem damy radę.
- Dziękuję kochanie.  Ale nie musisz tutaj siedzieć. 
-Nie muszę, ale chcę. Chodź pójdziemy coś zjeść i porozmawiamy. 
-Dobrze.
        Chłopacy zeszli do szpitalnej kawiarenki, zamówili kawę i trochę ryżu z mięsem. Usiedli do stolika. Jonghyun nadal nie potrafił powstrzymać swojego smutku. Naprawdę sądził, że wszystko zmówiło się przeciwko niemu. Jedynym pocieszeniem dla niego teraz był Key. Jego obecność sprawiała, że humor trochę mu się poprawiał, a na ułamki sekund z oczu przestawały płynąć łzy. W takich chwilach zastanawiał się, dlaczego Kibum chce z nim być. "Przecież jestem słaby. Chamski w stosunku do największego cudu w moim życiu. Nic tylko bym płakał. Nic przecież nie potrafię. Nie zasługuję na niego. Powinien znaleźć sobie kogoś lepszego. Ale z drugiej strony nie potrafiłbym go zostawić. Znaczy dla mnie zbyt wiele. Jestem taki głupi, taki egoistyczny. Chyba nie powinienem się tu przeprowadzać."- takie myśli go dręczyły gdy tylko zdarzyło się coś złego. Ostatnimi czasy nagromadziło się bardzo wiele nieprzyjemnych sytuacji, ale nigdy nie sądził, że ofiarą tych złych sytuacji padnie też jego mama. 
        Para wróciła do sali. Kibum został na chwilę w korytarzu by zadzwonić do swojej mamy.
-Cześć mamo. Jestem teraz w szpitalu i późno wrócę..... Nic mi się nie stało. Tylko mama Jonghyuna miała wypadek.... Chce z nim zostać..... Tak jadłem już..... Postaram się wrócić dzisiaj, ale nie bądź na mnie zła jeżeli zostanę trochę dłużej...... Później Ci wszystko wyjaśnię. Mam Ci coś do powiedzenia..... Pa zobaczymy się potem . Kocham Cię. 
***
            Onew siedział bezczynnie w domu. Czasami trochę żałował, że wpadł na tak idiotyczny pomysł by udawać chorobę. Przecież jak dowiedzą się o tym jego przyjaciele to mogę być źli, a tego by nie chciał. Po za tym kończyły mu się pomysły na to co mógłby robić całymi dniami sam w domu. Czytanie książek? Nie, przeczytał już chyba wszystkie możliwe. Śpiewanie? Samemu nie ma sensu. Tańczenie? No bez przesady. Gry komputerowe? W sumie ciekawe, ale nie bardzo się chce. Postanowił więc że wróci wcześniej do szkoły. Nie zwracał teraz uwagi na Taemina i Minho. Jeżeli miał się dowiedzieć co czuje to chyba bardziej możliwe to było w ich obecności. "Jutro pójdę to szkoły". Takie było jego postanowienie. Trzymał się go mocno. Powiedział sobie, ,że nie może zmienić zdania. Przecież nie może ich wiecznie unikać. Nawet jeżeli by chciał to i tak nie byłoby to możliwe. Nie ma nikogo na świecie komu udało by się chować przed kimś innym przez całe życie. No chyba, że miałby wyjechać ale to dla Lee w ogóle nie wchodziło pod uwagę. Bez przesady-pomyślał. Przecież aż tak źle to nie jest żebym musiał uciekać do innego miasta. 
***
         Taemin wrócił do domu. Niestety Minho nie mógł odprowadzić go do domu. Tak jak Lee przypuszczał zaraz gdy tylko będą mieć chwilę wytchnienia, do Choi zadzwoni jego tata, że musi szybko wracać do domu. Młody chłopak trochę współczuł swojemu hyung'owi. Nie mógł on robić nic na co nie miał by przyzwolenia taty. Jedyne co mu się udało to należenie do zespołu SHINee. Pomimo, że jego tata nie chciał się na to zgodzić to Minho udało mu się przeciwstawić. Taemin w pewnym sensie był z  niego dumny z tego powodu.  Cieszył się, że ma takiego chłopaka. Jeszcze nie był tego świadomy jak bardzo go kocha. Czuł pewne zagrożenie z zewnątrz. Był poprostu o niego zazdrosny. Zwłaszcza o Onew. Lee widział bowiem jak tam dwójka się idealnie dogaduje. Wiedział, że Choi go kocha, ale miał pewne obawy że Onew może mu go odebrać. Z jednej strony wydawało mu się to trochę śmieszne, ale z drugiej wręcz przeciwnie. 
***
         Jonghyun był już wykończony. Czekał na wyniki badań swojej mamy, ale jeszcze żaden lekarz nie przyszedł mu oświadczyć co się dzieje. Strasznie się bał. Nie miał już siły. Po pewnym czasie usnął na krześle. Key starał się przenieść go na sąsiednie łóżko. Niestety chłopak się obudził. 
-Śpij skarbie ja posiedzę przy Twojej mamie.
- Dziękuję. Kocham Cię.
       Kim posłuchał swojego chłopaka i ułożył się spać. Podczas snu męczyły go koszmary. Wiercił się i rzucał po łóżku. Key chciał by chłopak mógł się spokojnie wyspać więc gdy tylko ten zaczął coś mówić przez sen Kibum od razu obejmował go i starał uspokoić. Metoda Key zadziałała i do końca Jong spał już spokojnie. W pewnym momencie na salę wszedł lekarz razem z pielęgniarką.
- Ty jesteś Jonghyun?
- Nie  to ten chłopak. Ja jestem Kim Kibum. - odpowiedział Key. Był strasznie ciekawy wyników badań ale także on bał się że coś może być nie tak.
- Mamy wyniki, ale nie jestem pewien czy mogę Ci powiedzieć.. Nie jesteś z rodziny.
- Jestem chłopakiem Jong'a więc myślę że nic się nie stanie jeżeli mi pan teraz powie. Czy to coś poważnego?
- Niestety jak się okazało to tak. Tak przypuszczamy. Jego mama będzie musiała zostać dłużej w szpitalu. Problemy z sercem. Nie wiemy jeszcze dokładnie co to jest więc musimy przeprowadzić serię dodatkowych badań. Nie jesteśmy pewni, ale może okazać się, że tak groźnie wyglądająca sprawa może okazać się tylko zmyłką. Także proszę się jeszcze nie niepokoić.  Jeżeli mógłby pan przekazać informacje Jonghyun'owi to byłbym bardzo wdzięczny.
- Dobrze. Dziękuję bardzo.
        Key teraz zupełnie nie wiedział co ma zrobić. Po tym co usłyszał złapał się za głowę i zaczął płakać. Znowu płacz. "Czy nie może wydarzyć się coś dobrego?" .
-Jak ja mu o tym powiem. Przecież on się załamie, nie będzie chciał o niczym słyszeć. Może na razie to porostu przemilczę i poczekamy na następne badania. Teraz udam, że poprzednie badania wypadły nie do końca najlepiej . Maszyna pomyliła się i wskazała zupełnie coś innego. Nie!!!!!! Przecież nie mogę go okłamywać. Nie jego. Nie w takiej sytuacji. Muszę mu jakoś powiedzieć. Wiem, że nie będzie zadowolony, ale nie będę go okłamywał.
- Co mi musisz powiedzieć?- zapytał Jonhgyun. niestety los chciał że chłopak słyszał ostatnie wypowiedziane zdania, więc Kibum nie miał już innego wyjścia jak tylko powiedzieć chłopakowi prawdę.
-Chodzi o....- Kim podszedł do chłopaka i mocno go przytulił.
- Co się dzieje do cholery? Powiesz i wreszcie?
- Chodzi o Twoją mame.
- Co z nią?
-Niestety wyniki badań nie wyszły najlepiej. Twoja mama musi przejść dodatkowe badania. Możliwe  że ma problemy z sercem. Ale żeby być pewnym trzeba przeprowadzić jeszcze kilka niezbędnych badań.
-Cooo???? Proszę nie.....

2 komentarze:

  1. Kurcze chyba jestem psychopatką pomimo , że czytałam i miałam łzy w oczach to uśmiechałam się na pół twarzy (nie bierz sobie tego do serca ja już tak mam *.* )
    Tak poza tym to świetny rozdział Weny < 3

    OdpowiedzUsuń