Rozdział 3 "Wypadek"
Po trzech tygodniach przebywania w Seulu Jonghyun dobrze poznał to miasto.On i jego przyjaciel Taemin widywali się prawie codziennie po szkole. Bardzo dobrze się ze sobą czuli, więc ile tylko mogli tyle ze sobą rozmawiali, śmiali się i wygłupiali.
Na szczęście nie zapowiadało się na to,żeby jJong miał zmienić szkołę.Jego mama była bardzo zadowolona ze swojej pracy-dużo zarabiała i jak na razie to jej wystarczało.
Cieszyła się,że jej syn robi postępy w szkole,ale jeszcze bardziej cieszył ją fakt,że jest szczęśliwy w nowym domu. Kim był bardzo zadowolony z tego powodu, że najprawdopodobniej nie będzie musiał zostawiać swojego przyjaciela. Ogromnie się cieszył na myśl, że zostaną tu już na zawsze. Miał jednego najlepszego przyjaciela i to mu w pełni wystarczało.Nie potrzebował tam wielu znajomych.Ważne,że kogoś miał z kim mógłby porozmawiać, dlatego też jego radość była tak ogromna.
W przed ostatni dzień szkoły przed długim weekendem chłopcy spotkali się tam gdzie zawsze-przy bramie wejściowej do szkoły.Przywitali się szybkim "cześć" i poszli na lekcje matematyki.Tym razem pisali egzamin,na który Jonghyun uczył się całą noc przez co był trochę niewyspany. Na szczęście nie przeszkodziło mu to w wypełnieniu całego arkuszu pytań. Miał nawet wrażenie, że poszło mu bardzo dobrze.
Po dzwonku na przerwę chłopcy poszli zjeść śniadanie.
-Co dzisiaj masz.?-spytał Lee.
-Huh.?
-Co masz do jedzenia.?
-Ah..Spróbuj to się przekonasz.-odpowiedział i wepchnął przyjacielowi jedzenie do ust
Taemin przez chwilę delektował się smakiem potrawy.
-Mmmm...Co to jest.?-przeżuwał
-Nie wiem.Moja mama przygotowała,a kiedy zapytałem co to jest odpowiedziała "Nie Twój interes,więc idź już".
Chłopcy skończyli jeść i poszli na następną lekcję.Zajęcia z angielskiego dłużyły im się w nieskończoność,bo nauczyciel puścił im film o kulturze Szkockiej, co nie przyciągało ich uwagi. Obydwoje siedzieli na swoich miejscach i bazgrali coś w zeszytach. Czuli się jakby jedna lekcja trwała kilka godzin. To było straszne .
Na przerwie jak zwykle udali się do parku na ławkę,na której zawsze przesiadywali.
Siedzieli w ciszy obserwując innych uczniów przechodzących obok nich. Przeszło ich już z kilkunastu, a oni dalej patrzyli. Jeszcze nigdy nie zdarzyło im się tak długo milczeć w swojej obecności. :Przecież zawsze mieli coś do powiedzenia, zawsze było się z czego razem pośmiać.
W końcu odezwał się Taemin:
-Wiesz muszę już iść...Jestem zwolniony z kilku lekcji. Nie obrazisz się jak zostawię Cię tu samego, prawda?
-Jasne, że nie, ale gdzie idziesz? - spytał zaciekawiony Jonghyun.
-Mam coś do załatwienia. Wyjaśnię Ci wszystko innym razem. - odpowiedział Lee i pobiegł w stronę bramy wyjściowej.
jJong długo zastanawiał się nad tym co tak ważnego mogło wyskoczyć koledze , że musiał się nawet zwalniać z lekcji. Bardzo go to ciekawiło, jednak nie znalazł żadnego logicznego wytłumaczenia. Wiedział jednak, że przyjaciel obiecał mu, że o wszystkim mu powie, więc sobie odpuścił i poszedł na lekcję. Niestety los nie był po jego stronie. W drodze do szkoły potknął się o coś i przewrócił. Pech chciał, że skaleczył się w nogę. Na początku nie odczuwał bólu, ale gdy już próbował wstać ból był tak ogromny że nie mógł się podnieść nawet o centymetr. Siedział więc i patrzył na krwawiącą nogę. Nie wiedział co zrobić, a jego najlepszego przyjaciela nie było już i nie miał mu kto pomóc. W pewnym momencie, ku wielkiemu zdziwieniu Jonghyun'a, przyszedł do niego Key- najpopularniejszy chłopak w szkole. Ten, który przyciągnął uwagę chłopaka pierwszego dnia.
-Pokaż mi to.- powiedział.
-Nic mi nie jest.- zareagował.
-Nic mi nie jest.- zareagował.
-Przecież widzę że krwawisz. Trzeba Cię zaprowadzić do pielęgniarki.
Kibum ostrożnie podniósł Kim'a i zaprowadził do gabinetu pielęgniarki. Posadził go na krześle i poszedł w kąt by na niego zaczekać.
-Co się stało? -spytała pani Park, kiedy do gabinetu weszli chłopcy. -Czy może...? Pobiliście się.?
-Nie widzi pani, że on krwawi na nodze?!-oburzył się Key.
-Racja.. Pokaż mi to w takim razie.
Pielęgniarka opatrzyła dokładnie rannego i poprosiła Kim'a by odprowadził go do domu. Chłopak chciał zaprzeczyć, ale wyglądało na to, że nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Pani Park napisała im zwolnienia z lekcji, więc oboje poszli.
-Nie musisz ze mną iść- powiedział Jonghyun.-Poradzę sobie sam.
-Muszę. Po za tym nie wygląda na to żebyś był w stanie sam dojść do domu.- odparł Key.
Przez chwilę szli w zupełniej ciszy. Było to dla jJong'a trochę krępujące. Odprowadzał go chłopak, którego on w ogóle nie znał. Po pewnym czasie Kibum spytał:
-Nie musisz ze mną iść- powiedział Jonghyun.-Poradzę sobie sam.
-Muszę. Po za tym nie wygląda na to żebyś był w stanie sam dojść do domu.- odparł Key.
Przez chwilę szli w zupełniej ciszy. Było to dla jJong'a trochę krępujące. Odprowadzał go chłopak, którego on w ogóle nie znał. Po pewnym czasie Kibum spytał:
-Gdzie mieszkasz?
-C-c-co?
-Muszę przecież wiedzieć gdzie Cię mam odprowadzić, prawda?
- No tak.... Racja.
Kim Jonghyun podał dokładny adres swoejgo mieszkania. Atmosfera nadal była bardzo dziwna. Szli w dużych odstępach od siebie, zamieniając przez czały ten czas tylko kilka zdań. Nie umieli się ze sobą porozumiewać. Jonghyun dziwnie się czuł ponieważ powrót do domu z Key był zupełnie inny niż z Taemin'em.
-To tutaj.-oznajmił jJong.
-To tutaj.-oznajmił jJong.
-To dobrze bo już się zmęczyłem-odparł chłopak i poszedł w swoją stronę.
"Miły to on nie jest"- pomyślał sobie jJong i wszedł do domu.

Fajne :P Najpopularniejsi w sql zwykle nie są mili :P
OdpowiedzUsuńDzięki..Poczekaj do następnej części to się przekonasz czy Kibum jest miły :)
OdpowiedzUsuńJay *.* Masz nową fankę ;) Ciekawe co takiego Taemin miał ważnego :?
OdpowiedzUsuńNowa fanka powiadasz.? O tym co miał ważnego dowiesz się w następnym rozdziale :P
OdpowiedzUsuńDajeeesz dalej < 3
OdpowiedzUsuń