Rozdział 4 "Kim Kibum"
Następnego dnia kiedy Jonghyun i Lee siedzieli w parku Dino ciągle kogoś wypatrywał.. Co chwilę obracał głowę to w tę to w tę stronę, jakby pilnie na kogoś czekał. Taemin'a powoli zaczynało to denerwować. Nie wiedział kogo może tak szukać skoro w szkole nie przyjaźni się z nikim poza nim.
W końcu jJong zobaczył obiekt poszukiwań.Podniósł się z ławki i podszedł do Key.
-Yaah! Zaczekaj.!-zawołał Tae,ale jJong nie zareagował.
Mimo,że z jego nogą nie było jeszcze najlepiej podszedł szybko do Kibum'a.
-Czego chcesz.?-spytał zaskoczony widokiem Jonghyun'a
-Chciałem Ci podziękować za wczoraj.Dziękuję.
-Podziękować.? Myślisz,że zostawiłbym Cię tu i pozwolił,żebyś zabrudził krwią całą aleję.?
-Czyli chodziło o aleję,a nie o to,że miałem skaleczoną nogę.?-spytał Dino
Kibum prychnął i poszedł w kierunku szkoły. Nie chciał dłużej rozmawiać z chłopakiem, więc szedł szybciej niż zwykle.
Jonghyun nie mógł uwierzyć w to co usłyszał."Co?! Pomogłeś mi,bo nie chciałeś,żebym zabrudził krwią całą aleję?!"-myślał cały czas.Stał tak przez dłuższą chwilę i wpatrywał się w oddalającego się od niego Kibum'a. Nie był zadowolony z tego co usłyszał, a nawet trochę go to zabolało. "Jakbym zabrudził to bym sobie posprzątał. Nie musiałeś się fatygować"-pomyślał.
Taemin nie wiedział co dzieje się z jego przyjacielem,więc szybko do niego podbiegł.
-Hey,co się stało?!-spytał
-Nic.-odpowiedział i poszedł na lekcje
Lee bardzo zaniepokoił się zachowaniem przyjaciela.Nigdy jeszcze takiego go nie widział. Bardzo go to zdziwiło i zmartwiło. Co takiego mogło się stać że mój przyjaciel się tak zachowuje? Chciał się wszystkiego dowiedzieć,więc postanowił,że spyta go zaraz po wyjściu ze szkoły.
Jonghyun nie mógł zrozumieć dlaczego Kim tak się wobec niego zachował. Z jednej strony go to denerwowało a z drugiej smuciło. Cały dzień starał się uniknąć konwersacji z przyjacielem na ten temat. Nie chciał by dowiedział się co się wydarzyło wczoraj. Wolał by wiedzieli o tym tylko Ci co brali w tym udział. Nikt więcej po za tą trójką (Jonghyun, Pani Park i Key).
Po lekcjach Lee chciał się dowiedzieć wszystkiego o tym co się wydarzyło. Zaczął więc wypytywać kolegę.
-Powiesz mi co się stało czy nie.?-spytał .
jJong westchnął.
-Okey..Widzisz tą ranę na mojej nodze.?-pokazał skaleczone miejsce- To właśnie się wydarzyło wczoraj?
-To ...to znaczy co?
-Widzisz chciałem wczoraj pójść do klasy na lekcję, ale niestety przewróciłem się i skaleczyłem w nogę.
-Nic więcej Ci się nie stało???-zapytał zaniepokojony Taemin. - Skoro to skaleczenie, to o co chodzi z Kibum'em.??
-Więc... to... On mi wczoraj pomógł..-odpowiedział lekko zmieszany chłopak.
-Cooo?? Jak to Ci pomógł ?? On??
-Tak . Właśnie on. Chciałem mu dzisiaj podziękować ale chyba nie chciał o tym słyszeć i po prostu sobie poszedł.
-Nie mogę w to uwierzyć, że to właśnie on Ci pomógł, ale w to, że tak po prostu Cię olał i nie wysłuchał - tak. -odparł lekko zdziwiony chłopak. Nie miał pojęcia, nie przypuszczałby że osoba taka jak Key może pomóc chłopakowi takiemu jak Kim.
-Ale jednak mi pomógł.
Po tych słowach zapadła na jakiś czas cisza.
Po kilku godzinach lekcje chłopaków dobiegły końca więc oboje udali się w stronę domu Taemina. Przyjaciel poszedł odprowadzić swojego kolegę ponieważ to zawsze Tae to robił. Lee jeszcze kilka razy próbował wypytać dokładnie o to co się stało wczoraj, jakim cudem to właśnie Key mu pomógł, ale Jonghyun całkowicie nie chciał o tym rozmawiać. Chłopak odpuścił sobie więc przesłuchanie kolegi. By uczcić zakończenie tygodnia poszli na lody do pobliskiej kawiarni.
Niestety pech chciał, że dokładnie w tej samej kawiarni siedział Key ze swoimi przyjaciółmi. Gdy tylko zobaczył to Jonghyun coś się w nim ruszyło, ale nie chciał by zobaczył to jego przyjaciel więc jak gdyby nigdy nic wszedł do środka. Przyjaciele usiedli po n drugiej stronie sali. Stolik Kim'a od stolika "nowego" dzieliło zaledwie kilka centymetrów pomimo, że siedzieli na dwóch różnych końcach pomieszczenia. Kawiarnia była bardzo małych rozmiarów. Chcąc nie chcąc wzrok jJong'a co chwilę zatrzymywał się na twarzy Kibum'a . Tym razem Taemin to zauważył.
Niestety pech chciał, że dokładnie w tej samej kawiarni siedział Key ze swoimi przyjaciółmi. Gdy tylko zobaczył to Jonghyun coś się w nim ruszyło, ale nie chciał by zobaczył to jego przyjaciel więc jak gdyby nigdy nic wszedł do środka. Przyjaciele usiedli po n drugiej stronie sali. Stolik Kim'a od stolika "nowego" dzieliło zaledwie kilka centymetrów pomimo, że siedzieli na dwóch różnych końcach pomieszczenia. Kawiarnia była bardzo małych rozmiarów. Chcąc nie chcąc wzrok jJong'a co chwilę zatrzymywał się na twarzy Kibum'a . Tym razem Taemin to zauważył.
-Co ty wyprawiasz?-zapytał przyjaciela.
-Co?? Kto?? Ja?? Nicc...- odpowiedział nerwowo Jonghyun.
-No a kto? Ja? Przecież widzę jak co chwilę patrzysz na tego kretyna. Myślisz że jestem ślepy?
-Co ty wygadujesz? Zdawało Ci się, nie patrzyłem na niego tylko.... - tu chłopak przerwał bo nie wiedział co ma powiedzieć.
-Taaa. Patrzysz pewnie na tą kelnerkę tak? Uważaj bo już Ci uwierzę.
-No tak, właśnie na nią.
-Hahaha... - Taemin wybuchł śmiechem.
-No i z czego się tak śmiejesz? Wszyscy się na Ciebie gapią.
-Z Ciebie, a z czego. Naprawdę myślałeś że w to uwierzę, ale okej uznajmy że tak było i dam Ci spokój. - Odpowiedział Lee, ale nadal śmiał się z przyjaciela.
Jonghyun bardzo się ucieszył, gdy usłyszał, że jego wścibski kolega już mu odpuszcza. Nie miał mu za złe, że tak o wszystko go wypytuje, ale bardzo go to krępowało.
Po kilkudziesięciu minutach dwaj chłopcy wyszli z kawiarni, Kim jeszcze tam został razem ze swoją paczką. W drodze do domu jJong trochę nad tym myślał. Dlaczego ten chłopak tak przyciągnął jego uwagę, przecież był dla niego taki chamski. "Co w nim takiego jest?"- to właśnie pytanie zadał sobie zakłopotany Jonghyun. Przecież nawet nie jest przystojny - pomyślał. To było dla niego bardzo dziwne.
Po powrocie do domu, odrobieniu lekcji, zjedzeniu i umyciu się Kim położył się by trochę odpocząć po męczącym dla niego dniu. Był to też dzień pełen wrażeń, dziwnych wrażeń. Jego głowę znów zajęły myśli o chłopaku którego w ogóle nie znał. "Ileż można? Idź już stąd. Nie chce Cie w mojej głowie"-powiedział do siebie chłopak. Nie chciał już o nim myśleć, ale niestety wyrzucenie Key z jego głowy nie przychodziło mu z łatwością. Czekał na weekend by mógł zająć się czymś innym i o nim zapomnieć. Rozmyślał tak długo aż w końcu zasnął , nie wiedząc nawet kiedy.
Po kilkudziesięciu minutach dwaj chłopcy wyszli z kawiarni, Kim jeszcze tam został razem ze swoją paczką. W drodze do domu jJong trochę nad tym myślał. Dlaczego ten chłopak tak przyciągnął jego uwagę, przecież był dla niego taki chamski. "Co w nim takiego jest?"- to właśnie pytanie zadał sobie zakłopotany Jonghyun. Przecież nawet nie jest przystojny - pomyślał. To było dla niego bardzo dziwne.
Po powrocie do domu, odrobieniu lekcji, zjedzeniu i umyciu się Kim położył się by trochę odpocząć po męczącym dla niego dniu. Był to też dzień pełen wrażeń, dziwnych wrażeń. Jego głowę znów zajęły myśli o chłopaku którego w ogóle nie znał. "Ileż można? Idź już stąd. Nie chce Cie w mojej głowie"-powiedział do siebie chłopak. Nie chciał już o nim myśleć, ale niestety wyrzucenie Key z jego głowy nie przychodziło mu z łatwością. Czekał na weekend by mógł zająć się czymś innym i o nim zapomnieć. Rozmyślał tak długo aż w końcu zasnął , nie wiedząc nawet kiedy.

Haha Jjong zakochuje się w Key :P
OdpowiedzUsuńNo tak jakby trochę ^^
OdpowiedzUsuńTyy ! Zły człowiek ! Nie wiem o co chodziło z Taemin'em w poprzednim rozdziale O___O . Ide czytać dalej ^^.
OdpowiedzUsuń